Zapiski Wiedźmy

Pierwsze i ostatnie

Dzisiaj będzie trochę filozoficznie. Ostatnio dużo myślałam o narodzinach i śmierci. W związku z tymi rozmyślaniami odkryłam coś, czego nigdy do tej pory (a żyję na tym świecie 52 lata) nie uświadamiałam sobie.

Moje rozmyślania zeszły na dziwne tory. A zaczęło się od tego, że potrzebowałam inspiracji do zdjęcia, które w sposób symboliczny zobrazuje właśnie narodziny i śmierć. Potrzebowałam symboliki prostej acz niebanalnej, najlepiej nieco metaforycznej.

Narodziny i śmierć a pomiędzy tymi dwoma zdarzeniami – ŻYCIE, czasem pełne kolorów a czasem szare. Co też może być symbolem tych obu zdarzeń?

Gdy tak rozmyślałam w mojej ukochanej, obrośniętej winobluszczem altanie (podaję link do zdjęcia, na którym jest widok na mój ogród właśnie z tej altany  https://tookapic.com/photos/30080 ) dotarło do mnie, że kiedy maleńki człowiek przychodzi na świat nakładają mu piękne, białe (najczęściej atłasowe albo koronkowe) buciki a kiedy człowiek rośnie, starzeje się i umiera, nakładają mu piękne, czarne (najczęściej skórzane) pantofle.

Mimo, że pierwsza para butów człowieka od ostatniej różni się radykalnie, jest jednak coś co te buty łączy. Buty, jak wiesz służą do chodzenia ale ani pierwsza ani ostatnia para butów w życiu człowieka, nigdy nie dotknie ziemi. Ani w jednych ani w drugich człowiek chodzić nie będzie. W pierwszych dlatego, że  jeszcze nie umie a w ostatnich, bo jest już martwy.

To właśnie pomiędzy pierwszą a ostatnią parą Twoich butów toczy się Twoje życie. To od Ciebie zależy jakie kroki zrobisz w swoich kolejnych parach butów, jaką ścieżką w nich podążysz i jakie te buty będą.

Przyszło mi do głowy takie porównanie, że buty są jak ludzie, których spotykasz na swojej drodze. Jedne uwierają, inne  robią odciski, jeszcze inne ocierają stopy (czasem nawet do krwi) ale są też takie, w których czujesz się komfortowo, takie w których możesz przemierzać długie i trudne trasy. Moim zdaniem warto poszukać tych najwygodniejszych. W wygodnych butach łatwiej iść nawet gdy droga jest trudna i wyboista.

Uświadomiłam sobie, że kiedyś zależało mi na pięknych ale niekoniecznie wygodnych „butach”. Teraz szukam takich, w których z łatwością przemierzę najtrudniejszy nawet szlak. I mimo, że nie zawsze są może najmodniejsze czy  najpiękniejsze ale są moimi sprzymierzeńcami w mojej życiowej drodze.

Życzę Ci abyś do przemierzania swojej życiowej drogi znalazł najwygodniejsze dla Ciebie „BUTY”.

Wasze komentarze

16
  1. Odpowiedz

    Jaga

    5 października 2015, 09:55

    Logicznie brzmi z tymi butami -ani pierwsze ani ostatnie nie służą do chodzenia

  2. Odpowiedz

    Weronika

    5 października 2015, 11:07

    Coś pięknego Małgosiu – pozdrawiam :)

  3. Odpowiedz

    zante

    5 października 2015, 19:08

    Bardzo to trafne!
    Zrobiłaś to zdjęcie?

  4. Odpowiedz

    Ula

    5 października 2015, 21:32

    Dzięki za życzenia wygodnych butow. Myślę jednak ze piękne buty bywają też wygodne. W dzisiejszych czasach można bez problemu takie kupić. A więc droga Małgorzato ja zawsze wybieram dwie opcje i piękne i wygodne. Nawet te na wysokich obcasach musza być wygodne bo mogę w nich tańczyć nawet całą noc, a nawet iść na długi spacer. Pozdrawiam serdecznie.

  5. Odpowiedz

    zante

    6 października 2015, 10:54

    Nie zauważyłam w tekście linku do zdjęcia, a nie, że podważam autorstwo zdjęcia.
    P.S. Naprawdę uważasz, że czego bym nie napisała u Ciebie na blogu to zawsze jest w tym podtekst i zaczepka?

    • Wiedźma

      13 października 2015, 16:45

      Zante, nie twierdzę, że podważasz autorstwo zdjęcia ale rozumiem, że moja cudowna altana może robić wrażenie. Cenię sobie każdy komentarz i za każdy dziękuję. Bardzo lubię Twoje komentarze. Są mądre i ważne. Wiem, że wiele w życiu przeszłaś i dzięki temu każdy może się od Ciebie wiele nauczyć. Pozdrawiam ciepło.

  6. Odpowiedz

    Magdalena

    6 października 2015, 16:25

    Witam.. A ja czytając w mojej głowie pojawiło się coś takiego.
    Buty, które piszesz dostajemy po narodzinach lub po śmierci mogą też symbolizować swego rodzaju przejście.. Do świata żywych lub do domu Pana…Przechodzimy w tych butach pewien wymiar, który jest nam dany… A druga myśl to taka, że chyba im człowiek starszy o doświadczony może i zmęczony to szuka sobie butów wygodnych, dopasowanych do danego etapu życia.. Im człowiek może młodszy, zdrowszy to jeszcze mu nie zależy na wygodzie ale na pięknie, a kiedy starszy i bardziej doświadczony to szuka wygody i nie koniecznie modnej.. Ja to tak widzę, pomyślę o tym jeszcze i może coś ciekawego przyjdzie mi do głowy.. Pozdrawiam mój ulubiony blog i czytelników.
    Magdalena

  7. Odpowiedz

    Magdalena

    6 października 2015, 16:29

    Jakie piękne zdjęcie.. Marzę o takim miejscu dla siebie i moich dzieci ale już W Polsce… Może kiedyś się uda.. Pięknie i gratuluję ale nie zazdroszczę.. :-)

  8. Odpowiedz

    Maryla

    8 października 2015, 19:14

    Fajnie by było gdyby trafiały się tylko “wygodne” buty, a co jak buciki uwierają ? Kaleczą , ranią, czasami do “żywego”, wyrzucić, spalić, zapomnieć? Może to masochizm, ale moim zdaniem po latach obserwacji, dochodzę do wniosku, że wszystko co jest, co się zdarza,jest po “coś”. Uczy pokory, tolerancji, zrozumienia. Czasami dopiero “cierpienie i rany” otwierają oczy, serce, duszę, zaczynamy uczyć się innego, nowego , nowego, nowego… to nie ma końca – jest ciekawość, wolność, spokój. I choć te niewygodne buty są , to przez lata noszenia, dopasowywania i zużycia , stopy wymodelowały i ukształtowały dla siebie swoje miejsce. Czasami pozbycie się okropnych buciorów wcale nie rozwiąże naszych problemów, wręcz odwrotnie nawarstwi i obciąży psychikę. Ja swoje buty “rozchadzam” już 34 lata… i daj Boże jeszcze trochę. Pozdrawiam cieplutko.

  9. Odpowiedz

    jolik2000

    9 października 2015, 12:11

    I te najwygodniejsze warto reperować…

Dodaj swój komentarz